Karma - niesprawiedliwa sprawiedliwość
Pojęcie karmy wiąże się nierozerwalnie z pojęciem sprawiedliwości. Potoczne stwierdzenia krążące w opinii współczesnych społeczeństw post - chrześcijańskich mieszczą się w zdaniu: " jakiekolwiek dobro lub zło uczynisz, ono do ciebie wróci ". Każdy system ideologiczny służy człowiekowi w wyjaśnieniu rzeczy, które wokół niego się wydarzają. Tym bardziej im jest ono tragiczne, dziwne bardziej skomplikowane. Przedsiębiorca przyjmuje koncepcje darwinizmu społecznego, żeby usprawiedliwić lub wyjaśnić sobie 'krwiożerczy' świat biznesu. W koncepcji karmy nie jest inaczej. Zastanawiające jest tylko brak wyjaśnień świata i życia w koncepcji chrześcijańskiej. Wracając do tematu, zauważamy tutaj brak idei życia po śmierci. Dlaczego? Ponieważ sprawiedliwość ma być wyrównana tu i teraz za życia lub do końca naszego życia. Potwierdza ta moje zdanie, że ideę karmy należy włożyć w nurt filozofii materialistycznej. Bezsensowność tej teorii wyłożymy w antynomii zdania Emanuella Kanta, który stwierdził: "istnieje za życia wiele krzywd nieukaranych i wiele zasług nienagrodzonych." Kant jak wielu jego późniejszych naśladowców jeszcze nie wyrzekł się koncepcji zewnętrznego wobec materialnego świata Boga, który właśnie po śmierci dokona ostatecznej sprawiedliwości. Ponadto jego myśl stanowi pośredni dowód na istnienia Boga z powodu niewyrównanej sprawiedliwości. Sprawiedliwość w karmie ma się ziścić tu za życia ludzi przez nieznaną nikomu siłę zwaną potocznie przeznaczeniem. Właśnie ideę karmy koniecznie należy połączyć z przeznaczeniem, ponieważ to ono decyduje i wyrównuje krzywdy i dobro. Błędem jest wierzyć w nieświadomą siłę, która świadomie rozdziela kary i nagrody. Tylko świadomy byt może posługiwać się wszechogarniającą myślą przewyższającą i zawierającą świat, która zna nasze uczynki i ewentualnie mogłaby karać i nagradzać nasze życie za życia lub po śmierci. Do tej pory mam problem z karaniem lub wynagradzaniem za życia i doprawdy nie wiem, czy mogę się tym pojęciem tutaj posługiwać. Usłyszane za swojego życia "Bóg cię ukarze" lub "Bóg go skarał" służą również jako metoda wyjaśnienia życia i świata, które jest mi o wiele bliższe niż hinduskie pojęcie karmy. Gdybym przyjął, że Bóg karze za życia, musiałbym przyjąć każde zło, jakiego doświadczam, za karę boską lub ewentualnie za karę boską, a inne doświadczenia zła za proces przypadkowy. Nie wiem, czy tak jest. Problem jeszcze jest nie tylko z przeznaczeniem, które rozdziela kary, ale również czy ten rozdział jest sprawiedliwy. Kiedy zabijam pięciu ludzi, amerykański system sprawiedliwości sumarycznie wymierza mi sprawiedliwość. Choć z pozoru wydaje się to nie sensowne, to jednak posiada dużą wartość społeczną. Daje poczucie, że zło zostało właściwie ukarane tu za życia. Choć złoczyńca nie doświadczy tej kary w całości, to jednak poczucie sprawiedliwości zostało społecznie spełnione. Jak natomiast ma zadziałać karma kiedy społeczeństwo nie wykryje sprawcy. Ma dokonać na zabójcy pięciu ludzi zabójstwa złoczyńcy pięciokrotnie czy dokonać wyrównania kary w inny sposób tylko dla tej nieświadomej siły wiadomy sposób? W przypadku ludzkiego karania przez sądy widzimy związek przyczynowo skutkowy natychmiast. W przypadku karmy i boskiej kary możemy się tylko domyślać, które zło, które nas dotknęło, jest procesem materialnym naszego życia, a które jest właściwą karą dokonane ręką karmy lub Boga.
Nieodłącznym elementem karmy i przeznaczenia w filozofii wschodniej jest pojęcie równowagi między dobrem a złem. Wynika z tego, że suma zła na świecie ma się równać sumie dobra. Również ta koncepcja jest odległa ode mnie, chociażby z powodu potocznego doświadczenia, że jednak dobra na świecie jest więcej. Myśl ta również jest niezgodna z pojęciem chrześcijaństwa, w którym Bóg jako twórca świata nie mógłby stworzyć równorzędnej siły zła, co byłoby sprzeczne z faktem stworzenia, jako istoty ze swej natury niższej z racji samego pojęcia stworzenia. Równowaga sił w koncepcjach wschodnich musi z konieczności zakładać obie siły jako wieczne.
Nieodłącznym elementem karmy i przeznaczenia w filozofii wschodniej jest pojęcie równowagi między dobrem a złem. Wynika z tego, że suma zła na świecie ma się równać sumie dobra. Również ta koncepcja jest odległa ode mnie, chociażby z powodu potocznego doświadczenia, że jednak dobra na świecie jest więcej. Myśl ta również jest niezgodna z pojęciem chrześcijaństwa, w którym Bóg jako twórca świata nie mógłby stworzyć równorzędnej siły zła, co byłoby sprzeczne z faktem stworzenia, jako istoty ze swej natury niższej z racji samego pojęcia stworzenia. Równowaga sił w koncepcjach wschodnich musi z konieczności zakładać obie siły jako wieczne.
Komentarze
Prześlij komentarz
Proszę o komentarz