Świecka i religijna spowiedź. W poszukiwaniu usprawiedliwienia.

Spowiedź jest pewną uniwersalną czynnością zachodzącą między ludźmi, a co potocznie nazywa się zwierzeniem, opowiedzeniem o sobie. Jednakże w przeciwieństwie do ostatniego, który ma świecki charakter, posiada  swój religijny ryt, który odnosi to zjawisko do Boga osobowego i tylko takiego, a jego skutkiem ma być przebaczenie i zjednoczenie osobowe między samym sobą, ludźmi i Bogiem. Elementy 'spowiedzi' lub opowiadania o sobie widzimy w różnych aspektach życia, ale nie każdy aspekt ma sens spowiedzi w sensie katolickim. Człowiek będzie potrzebował drugiego, ponieważ sam siebie nie może ostatecznie usprawiedliwić. Nie  może być ostatecznym sędzią w swojej sprawie. Może to zrobić, ale może to być obarczone błędem lub samooszukiwaniem siebie, z czego nawet może podświadomie zdaje sobie sprawę i dlatego potrzebuje tego drugiego dla zrozumienia siebie. Termin 'spowiedź' posiada swój źródłosłów w słowach 'powiedzieć' , 'opowiedzieć' itd. co podkreśla międzyrelacyjny charakter tego zjawiska.
Pojęciami krążącymi wokół spowiedzi są usprawawiedliwienie, uniewinnienie, rozgrzeszenie, przebaczenie i należałoby się tym pojęciom przyjrzeć bardziej w tym lub kolejnym blogu. Wszystkie te pojęcia polegają na obarczeniu kogoś lub siebie samego winą, z którą wiąże się nieodłącznie kara. Czynności rozgrzeszające i uniewinniające zrzucają winę z człowieka. Inaczej te procesy przebiegają w sądzie, w którym obrońca wykazuje niewinność oskarżonego. Inaczej w konfesjonale, gdzie kapłan przebacza grzesznikowi w imieniu Boga. Inaczej przed przyjacielem, a jeszcze inaczej przed samym sobą. Również kary mogą być różne. W społeczeństwie odizolowanie; w konfesjonale samo wyjawienie grzechu i wstyd za grzech; przed samym sobą oskarżające sumienie.
Całość blogu została zainspirowana filmem "Aż poleje się krew", który stał się kanwą szerszych rozważań i pobiegł od świeckiej "spowiedzi" do jej religijnego wyrazu, i dlatego też rozpocznę od tego filmu jako początek. Film jest osadzony w czasach wydobywania ropy naftowej w Ameryce okraszony powstawaniem protestanckich wspólnot religijnych wokół biznesu wydobywania ropy. Bohaterowie zrobili przedstawienie w formie publicznej spowiedzi swoich grzechów. Jeden z nich, ten niby oświecony Duchem Świętym, wykazywał poprzez widzenia  grzechy, których ten drugi się dopuścił podczas życia. Według oglądających ten wyuczony spektakl faktycznie miał takie moce i oni w to wierzyli. Ta scena nasunęła mi podpowiedź: jakie mogą występować formy spowiedzi i ich konsekwencje. Sam termin spowiedź odnosi się do wypowiedzenia drugiemu człowiekowi swoich grzechów, a nie dobroci, którą dokonał. Chyba, że dobroć będzie stawiał na usprawiedliwiającej wadze. Zawsze mamy się wyspowiadać ze zła. Nasuwa się od razu pytanie: po co mi spowiedź skoro Bóg zna moje grzechy. I od razu nasuwa się odpowiedź, że sensem spowiedzi nie jest głównie spowiedź, ale kilka elementów w niej lub po niej następujących.  A tymi elementami są:
1. Wyjawienie grzechów.
Podczas wyjawienia grzechów może się już dokonywać 'oczyszczenie' poprzez ich wyznanie. Jest to czynność, którą widzimy współcześnie na kozetce u psychoterapeuty. Choć właściwie oczyszcza kara, czyli pokuta jako akt sprawiedliwości, to jednak czasami samo wyjawienie swojego zła jest też poniekąd karą, kiedy okrywa nas wstyd za zło, które uczyniliśmy, i które wyjawiamy. Tutaj następuje niejako samooczyszczenia przez wypowiedzenie zła, którego się dopuściło. Przed sobą lub innym.
2. Żal za grzechy. 
Prawdziwy żal, za to, co się uczyniło. Żal występuje w czynności sumienia, kiedy dokona się zło nie tylko na klęczniku u księdza, ale w czyności uprzedniej. Tu mamy jakby powtórne powtórzenie tego żalu, jakby już trochę wygasłe, ale trzeba zakomunikować kapłanowi, że nie wyśmiewamy grzechu lub że jest nam obojętny, tylko go doskonale rozumiemy i prawdziwie żałujemy uczynionego zła. W katolicyzmie dołączmy jeszcze szczere postanowienie poprawy.
3. Przebaczenie.
Znak przebaczenia od Boga, co chyba w pewnym sensie jest najważniejszym punktem tego rytuału. Ten znak to krzyż wykonywany przez kapłana, kiedy daje rozgrzeszenie, co też jest już jakimś zaczątkiem pokuty. W odróżnieniu od kalwinistów wyznających koncepcję predystynacji katolicy mają silną nadzieję przebaczenia przez samego Boga. Dlatego jest to religia nadziei, a nie beznadziei.
4. Pokuta. 
Pokuta jest karą wyznaczoną przez kapłana i jest potrzebna do wymazania win i uczynienie ich za nie byłe. Podobnie dzieje się w społeczeństwie,  kiedy odbycie kary powoduje wykreślenie czynu z rejestru przestępstw. Kara społeczna wymazuje o tyle przestępstwo, że może być już uznane za niebyłe. Kara jest formą wyrównania krzywd zadanych innym ludziom. Pokuta ma tutaj ten sam cel. Wyrówanie szkód choć nie bezpośrednio, ale w jakimś mistycznym sensie, ponieważ wszyscy istniejemy w Nim. W społeczeństwie przeproszenie poszkodowanego w sensie prawnym nie ma żadnego znaczenia, o ile nie będzie wybaczenia ze strony pokrzywdzonego. Tylko kara wymazuje winę u winowajcy, choć przeproszenie może ją zmniejszyć.
5. Komunia.
Akt zjednoczenia z Bogiem, a w religii katolickiej ten akt dokonujemy poprzez komunię. Poprzez tę czynność zjednaczamy się podobnie jak z człowiekiem. W tym momencie następuje wymazanie win i uwalniamy się od ewnetualnej kary. W relacji międzyludzkiej komunia to powrót to zepsutych relacji. Odbycie kary jako wyrównanie przywraca osadzonego do społeczeństwa i z nim zjednoczenie.

Te powyższe punkty, przeze mnie wyznawane jako katolika, będą osnową analizy i krytyki pozostałych zauważonych społecznie zjawisk spowiadania. Zaczniemy od tej formy, która ma miejsce w powyższym filmie. 

1. Grupowa spowiedź religijna
Wspomniana scena z filmu pokazała jedną z form spowiedzi, ale nie przed kapłanem, ale przed publicznością. Zastanawiające jest to, jaką moc może mieć taka spowiedź przed ludźmi. Na czym polega tutaj oczyszczenie i jaki jest tego cel. Przypomina mi to trochę grupy psychoterapeutyczne i wiem, że psychologia wywodzi się z nurtów protestanckich, a nie katolickich. Zawód psychologa musiał się pojawić w tym nurcie z powodu skupienia się religii protestanckiej na samej wierze jako jedynego elementu potrzebnego do zbawienia. Wykasowanie indywidualnej spowiedzi musi do tego doprowadzić. To społeczeństwo zaczyna ma mieć moc przebaczania. Wracając do filmu. Po wyznaniu bohatera, że opuścił syna w młodości, "kapłan" zaczyna go bić w twarz. Jest to ten element, który w naszym wyszczególnieniu spowiedzi nazwałem pokutą, a więc jakąś formą zadośćuczynienia Bogu za grzech lub bardziej wyrównanie szkód synowi. Forma wyrównania krzywd przez "niezależnego sędziego". Załóżmy, że jest to jakaś forma wyrównania krzywd, choć Boga skrzywdzić nie można, to następuje przez grzech jakaś forma obrażenia jego Majestatu. Po akcie pobicia jego twarzy przez 'kapłana' i wypędzenia szatana bohater zostaje polany wodą, jakby to była wspomniana wcześniej komunia. Różnica między konfesjonałem a tą formą spowiedzi jest jej otwarty i publiczny charakter odmienny niż w kościele katolickim, gdzie spowiedź ma charakter indywidualny i skryty przed publicznością. Jedyny koloryt otwartości znajdujemy tylko w komunii jako widzialnym dla wszystkich znaku pojednania z Bogiem lub z pokutą, która jest też jabky skryta poprzez symbolikę modlitwy. Pomijam średniowieczne samo-biczowanie pokutnika jako 'lekka' przesada.

2. Spowiedź powszechna
Teraz idźmy do drugiego typu spowiedzi powszechnej lub publicznej, która występuje na początku katolickiej mszy świętej również spotykanej u protestantów . "Spowiadam się Bogu Wszechmogącemu i Wam bracia i siostry o modlitwę za mnie do Pana Boga Naszego, ponieważ bardzo zgrzeszyłem: myślą, mową uczynkiem i zaniedbaniem. Moja wina ..." Sens tej spowiedzi ma wymiar tylko proszący wiernych i świętych i aniołów, żeby modlili się za mnie, za moje grzechy, oby mi Bóg wybaczyć raczył. Nie wymieniam tutaj konkretnego grzechu jak w pierwszym przypadku. I ponadto to wyznanie grzechu nie posiada mocy rozgrzeszającej. Jest publiczne o tyle, o ile wszyscy się zgadzamy, że jesteśmy wszyscy grzeszni i wzajemnie o siebie się modlimy, aby nasza modlitwa miała większą moc dla nas wszystkich wzajemnie.

3. Spowiedź konfesjonalna.
Trzecia forma spowiedzi, a więc jej postać w konfesjonale jest bardziej zrytualizowana niż poprzednie. Rachunek sumienia spisany w  modlitewniku pokazuje etapy tej formy 'opowiadania' o sobie. Mówi się na spowiedzi konkretne grzechy mnie jako konkretnego człowieka. Ta spowiedź kończy się widzialnym znakiem przebaczenia Boga poprzez duchownego jako jego reprezentanta. Jeśli prawdą jest cała historia Chrystusa to mamy tutaj dowód przebaczenia Boga, a nie ciągła niepewność i wątpliwość poprzednich form. Spowiedź ma nas doprowadzić do kolejnego elementu, czyli komunii, czyli pojednania z Bogiem. 

4. Zwierzenie.
Zwierzenie przyjaciół jest szerszą formą rozmowy niż spowiedź. Przyjaciel nie tylko opowiada, że coś złego zrobił, ale również to, że doznał czegoś złego. Biorąc tylko ten pierwszy aspekt, może wystąpić krytyka zła lub pochwała czynu, którego się dokonało. Krytyka jak i usprawiedliwienie może być formą oczyszczenia. Następuje zrozumienie i lub doradzenie, co zrobić. Usprawiedliwienie czynu jest jakąś formą przebaczenia dokonanego przez drugiego człowieka. Jeśli człowiek ma wątpliwości co do usprawiedliwienia sobie samemu złego czynu, to może nastąpić próba dokonania tego przez przyjaciela. Ponadto sama rozmowa oczyszcza a nadto zrozumienie obwinionego jest tego koroną.

5. Psychologia, psychoterapia jako teren oczyszczenia i usprawiedliwienia.
Generalnie te dziedziny wiedzy nie dotyczą przebaczenia, ale naprawienia relacji z ludźmi i  klienta z samym sobą. Tak jak spowiedź dotyczy grzechów uczynionych to psychologia dotyczy przygotowania jednostki do przyszłości na podstawie analizy przeszłości. Można powiedzieć, że na tych terenach człowiek może tylko 'wyznać grzechy' i nic więcej. Może dodajmy tutaj jeszcze zjednoczenie ze sobą lub z drugim człowiekiem poprzez naprawienie siebie dzięki psychologowi. Pozostałe elementy wyszczególnione wcześniej o elementach katolickiej spowiedzi tu nie obowiązują. Można mówić o jakimś psychicznym oczyszczeniu, ale nie o zmazaniu win. O tym oczyszczeniu w psychologii mówi koncepcja catharsis podobna do konfesjonalnego oczyszczenia z grzechów. Wikipedia podaje, że "catharsis (gr. oczyszczenie) – uwolnienie od cierpienia, odreagowanie zablokowanego napięcia, stłumionych emocji, skrępowanych myśli i wyobrażeń. Za twórcę koncepcji catharsis uważa się Arystotelesa. Opisywał on catharsis doznawane przez aktorów i widzów, następujące po ukończeniu przedstawienia. Elementy od których catharsis oczyszcza uprzednio podlegają kontroli mechanizmów obronnych, ego lub kontroli społecznej (persony jednostki); oczyszczenie duszy przez doznania artystyczne, doznania w sztuce. Uwolnieniu podlegają przede wszystkim kompleksy psychiczne, które dezorganizowały funkcje ego i niepokoiły świadomość.  
Analogiczne do opisu Arystotelesa doznania, rozpoznaje psychologia po dokonaniu aktu ofiary. Również aktu ofiary z użyciem przemocy, dokonanej na obiekcie wybranym przez zbiorowość do roli kozła ofiarnego."  Choć w tym fragmencie występuje wiele aspektów to najważniejszym jest własne oczyszczenie.
Jednym z nurtów w psychoterapii jest psychoterapia dobra i zła i należy ją rozpatrzyć w kontekście spowiedzi. W tym momencie myślę, że wszelkie nauki zajmują się prawdą, a nie dobrem. Jak mniemam psychoterapia jest efektem wielu lat nauki psychologii lub psychiatrii, które mniemają o sobie, że są działem nauk. Ale skoro nauka zajmuje sie prawdą, a nie dobrem, to nie może zajmować się złem i dobrem. Jeśli zajmuje się tymi podstawowymi pojęciami w kontekście leczenia jednostki, to nie są już nauką. Powyższe wiąże się jeszcze z tym, że jeśli prawda naukowa jest z założenia jedna, albo w przybliżeniu jedna w postaci prawa to dobro jest zależne od wartości, które sobie postawimy jako naczelne. Jeśli wartością najwyższą będzie Bóg to inna będzie etyka, która wynika z wartości Boga a inna , ktora wynika z wartości naczelnej, jakim może być ludzkie ciało. Stąd wniosek, że te dziedziny nie powinny zajmować się złem i dobrem, a jedynie jakąś pomocą opartą na "nauce". Choć używane jest pojęcie tak zwanych nauk stosowanych. Wymyślenie leku jest dziedziną nauki. Stosowanie leku może być traktowane jako dziedzina dobra. Ponadto jest wiele koncepcji dobra i zła,  a więc z pewnego punktu widzenia nauki te nie wiedzą, gdzie tak naprawdę leży dobro i stąd wnoszę, że "nauka psychologii" nie może wartościować i pomagać człowiekowi w tym zakresie. Inaczej psycholog starciłby etykietkę obiektywności lub musiałby być zmuszony do przyjęcia wielu etyk zależnie od pacjenta i w tym kontekście rozwiązywać jego problemy. Ale wtedy można było by go posądzić o nie uczciwość i wspomnianą wcześniej nie obiektywność, bo przecież nauka rości sobię tę etykietkę w najwyższym stopniu. Jedynym rozwiązaniem tego problemu jest psycholog religijny lub taki, który posiada etykę zgodną z etyką leczonego, który przyjmuje i pomaga pacjentowi zgodnymi z wartościami pacjenta i lekarza. Gdyby był to lekarz katolicki było by to trochę sprzeczne z jego religią gdyby pomagał buddyście w problemie braku wiary w jego buddyjskich bogów.  Ponadto skupiłby się na pokonaniu problemów, a nie na usprawiedliwianiu.
Psychologia nie może uwolnić człowieka od grzechu. Ma ona też trochę inny cel. Może nim być dostosowanie jednostki dysfunkcjonalnej do normalnego życia. Z pomocą przychodzi Wikipedia z odpowiedzią czym jest psychologia lub psychoterapia i czym zajmuje się psycholog w spotkaniu z pacjentem w kontekście właściwej sobie "spowiedzi" .
"Jednym z celów psychoterapii może być również motywacja, oraz podniesienie chęci do działania. Zmieniając sposób myślenia oraz spojrzenie na wiele spraw, jesteśmy w stanie realnie wpłynąć na podniesienie komfortu naszego życia. Psychoterapia może pomóc dostrzec również te elementy, które przywrócą nam radość."
"Cel jest jednak czymś, co pozwala wyznaczyć kierunek, trochę jak kompas lub drogowskaz. Jest jeden ważny warunek: cel terapeutyczny musi być powiązany z czymś, na co pacjent ma bezpośredni wpływ. Zatem cel w terapii nie może być umiejscowiony na zewnątrz, w innym człowieku albo szeroko pojętych sytuacjach zewnętrznych."
"Psychoterapeuta ma za cel wywołanie zmiany, która polega na leczeniu zaburzeń, natomiast celem psychologa jest dostarczenie klientowi możliwości do zaspokojenia jego aktualnych potrzeb. Jednak psychoterapia zawiera w sobie także elementy relacji pomagania.
Jednym z głównych celów psychoterapii jest leczenie, często głęboko zakorzenionych, zaburzeń natury psychicznej. W tym kontekście psychoterapia jest jedną z metod stosowanych przy depresji, zaburzenia lękowych, problemach z odżywaniem czy zaburzeniach osobowości."

A. Grupy terapeutyczne
Jak wspomianłem wcześniej grupy terapeutyczne wynikają z tendencji protestanckich chociażby z tego powodu, że głównym założeniem tych nurtów religijnych jest koncepcja: tylko wiara może cię zbawić. Wyzwolenie religii od etyki musi skutkować poszukiwaniem pomocy nie u Boga lecz u człowieka. W religii katolickiej etyka wiąże się mocno ze spowiedzią. Zrobiłem zło biegnę do konfesjonału, aby mi Bóg wybaczyć raczył. W dobie nauki człowiek, który posiadł "wiedzę naukową", a jak wiemy psychologia jest para nauką wynikłą z przyjętych założeń i definicji podstawowych, która nie objawia praw tylko pewne statystyczne prawidłowości i co najwyżej, nosi w sobie przekonanie, że niesie światło tej nauki w celu pomocy człowiekowi. Przyczyną tego jest pycha, że działa tu obiektywność naukowa, w szczytnym celu, jaką jest bezpośrednia pomoc w uldze człowiekowi. 

B. Rozmowa z psychologiem.
Spotkanie z psychologiem jest zjawiskiem na pewno szerszym niż spotkanie w konfesjonale.  Przeważnie to drugie spotkanie jest tylko wyznaniem zła. Czasami są zadane pytania lub skierowanie kapłana nas na dobrą drogę. Spotkanie u psychologa jest procesem rozmowy. Nie tylko opowiadanie o sobie, ale często głoboko ingerujące w psychikę pytania psychologa; bezpośrednia pomoc tego drugiego w rozwiązaniu wielu osobistych problemów. Można powiedzieć, że psycholog w kontekście stosowania nauki nie może posługiwać się koncepcją dobra i zła, chyba że co najwyżej tej koncepcji, którą wyznaje klient. Ale w tym momencie może nastąpić sprzeczność między wartościami psychologa i klienta. Problemy i wartości i wynikające z tego techniki pomocy psychologicznej mogą nie zadziałać na klienta. Wartości wyznawane przez psychologa mogą się wiązać z technikami ich rozwiązywania, które nie zadziałają na stronę leczoną. Pomimo problemów z odmiennymi wartościami można podumować, że każde spotkanie z człowiekiem i wyjawieniu mu swoich problemów działa oczyszczająco na człowieka. Pomimo tego, że psycholog może być jednocześnie katolikiem i uprawia swoją dziedzinę zgodnie z jej etyką, nie ma mocy przebaczać lub okazywać znaku przebaczenia. Poniżej przytaczam co dziadek Google "sądzi" na temat psychologii, a bardziej działania psychologa w stosunku do pacjenta.
"Podsumowując, cztery główne cele psychologii to opisywanie, wyjaśnianie, przewidywanie i zmiana lub kontrola zachowań. Cele te stanowią podstawę większości teorii i badań w próbie zrozumienia procesów poznawczych, emocjonalnych i behawioralnych, z którymi ludzie mierzą się w swoim codziennym życiu."
"Psycholog zajmuje się stawianiem diagnozy i leczeniem psychologicznym. Stawia on diagnozę na podstawie bardzo szczegółowego wywiadu z pacjentem i przeprowadzonych testów psychologicznych. Psycholog szuka przyczyn problemów dotyczących różnych dziedzin życia człowieka."
"Zasadniczo przedmiotem jej zainteresowania jest poszukiwanie odpowiedzi na pytanie co wpływa na i stymuluje zachowaniem ludzi oraz jak funkcjonuje ich psychika. Psycholodzy próbują znaleźć odpowiedzi na te pytania analizując procesy intra psychiczne oraz zjawiska mające miejsce w środowisku fizycznym i społecznym"
"Kim jest człowiek według psychologa? Człowiek to istota duchowa, zdolna żyć miłością, potrzebująca więzi z drugim człowiekiem, budująca takie więzi. Jest to istota określająca się w dialogu, stająca się sobą poprzez doświadczanie siebie w drugim. To istota kierująca się sensem, to 'korona stworzeń'."
"Czym różni się psychologia od psychiatrii? Psycholog może przeprowadzić diagnozę psychologiczną, opiniować i świadczyć pomoc psychologiczną, natomiast psychiatra zajmuje się głównie diagnostyką i leczeniem chorób oraz zaburzeń psychicznych poprzez dobór farmakoterapii, wystawiając zwolnienia z pracy czy kierując do szpitala psychiatrycznego i oddziałów .."
*Natura psychologii - Psychologia to naukowe badanie i praktyczne zastosowanie obserwowalnych zachowań i procesów psychicznych organizmów . Psychologia różni się od innych nauk społecznych, takich jak: socjologia, historia lub ekonomia, ponieważ psychologia zajmuje się badaniem jednostki."
Nie będę podwarzał efektów działań psychologów, ponieważ na pewno jakieś są; nie wiem w jakim zakresie. Bardziej ufam psychiatrii jako prawdziwej nauce wynikłej z nauki medycyny oraz z badań naukowych oraz efektów jak dany lek wpływa na nasz dobrostan. Ponadto na pewno przyjście do drugiego człowieka, który jest "specjalistą" od ludzkiej duszy już jest pomocą.

6. Samousprawiedliwianie. 
Właściwością człowieka jest zdolność do rozmowy z samym sobą. Nie mówię tu o jednostkach, które posiadają rozjazd w tej materii  w postaci schizofrenii, które mogą mieć różne postaci, do której można zaliczyć rozmowa z Bogiem, w której to sytuacji jedna część mnie jest "bogiem" a druga mną samym.  Mówię tu o jednostkach powszechnie i normalnie funkcjonujących. Dlatego, że samoświadomość umożliwia dialog z samym sobą i to nie zależnie jak widzimy siebie jako tego drugiego, jest możliwe poszukiwanie w sobie i  tylko sobie usprawiedliwienia. Jest to forma lub próba samoczynnego zmazywania win sobie przez samego siebie. Można powiedzieć, że jest to najgorsza forma usprawiedliwiania. Jest oderwana od Boga i od drugiego człowieka, co wychodzi na to samo, ponieważ jest uwolniona od relacji międzyosobowej, o ile nie dialoguje z innym człowiekiem jako próbą oczyszczenia siebie. W tej formie mogą również zostać skumulowane wszystkie etapy spowiedzi, jakie występują w formie spowiedzi konfesjonalnej. Ta forma samousprawiedliwienia na pewno występuje w jednostce ateistycznej, o ile nie jest skierowana na drugiego człowieka w formie zwierzenia. Tutaj widzę przewagę wiary osoby wierzącej nad niewiarą osoby niewierzącej. Może nawet wystąpić jakieś akty skruchy i poprawy na przyszłość na zasadzie, że tak nie mogę drugi raz zrobić. Usprawiedliwianie siebie przed sobą nosi w sobie znamiona błędu oraz oszukiwania siebie, oby tylko sumienie mnie za bardzo nie oskarżało. Nikt nie jest dobrym sędzią w swojej sprawie. Współczesna psychologia jakby wynikała z tej tendencji w kwestii źródeł sumienia, które w tej "nauce" definiuje się jako wynikłe z norm społecznych, które zostały wszczepione w ludzki umysł w procesie uspołecznienia. Człowiek doznając przez całe swoje życie jakiś kar społecznych, boi się kary w przyszłym złym uczynku lub jego przeszłym dokonaniu. I ten strach to odruch sumienia. Odmiennie niż w katolicyzmie, który uważa sumienie za naturalne wyposażenie człowieka i wlanie jemu przez Boga zasady miłości, której wykroczenie powoduje odezwanie się świadka w sobie jako pewnego rodzaju głosu Boga. Tym świadkiem właśnie jest sumienie.
Pomimo, że to zjawisko występuje w jednostkach ateistycznych może zainstnieć równeiż u człowieka wierzącego. Kiedy przepraszam Boga tylko w swojej myśli, to też dokonuje spowiedzi, ale nie ma innych jej elementów koniecznych do przebaczenia. Niestety my z Bogiem nie możemy rozmawiać i dlatego ten monolog nazywa się modlitwą. Bóg odpowiada tylko swoją wolą, którą nie zawsze możemy rozpoznać. Właśnie tutaj najważniejszym akcentem mojej spowiedzi są przeprosiny Boga w myśli. Podejrzewam, że w każdej formie spowiedzi ten element jest potrzebny. Uniżenie się przed sobą i przed Nim. Podobnie z krzykiem w samotności w lesie kiedy krzyczę: "Boże przepraszam Cię". Jednakże tylko w  konfesjonalnej formie mamy widzialny znak przebaczenia. Tutaj również go nie uzyskamy nawet jeśli dokonamy go w myśli w rozmowie z  Bogiem.

7. Samopokuta, samousprawiedliwienie i samozjednoczenie.
W filmie pod tytułem "Dzika droga" mamy coś, czego pobieżnie nie widać, co jest właściwie negacją chrześcijaństwa, ale jest też czymś nowym w kontekście psychoterapii, a może bardziej samo-psychoterapii. Nie wiem czy to jest nowa tendencja w świecie czy nowa propozycja dla człowieka wyzwolonjego od sacrum. Sam koniec filmu potwierdza tezę postawioną w tym akapicie, ponieważ główna bohaterka omija symbol chrześcijańskiego krzyża przechodząc obok niego obojętnie, pomimo, że go widzi, co nie jest przypadkiem, ale jest zgodne z założeniem twórców filmu. Po tym fakcie przechodzi przez most nazwanym 'mostem bogów', który jest też symbolem, a w różnych religiach podnoszony do wielkiej rangi tak jak chociażby przepływ przez rzekę Styx; lub przeprawa duszy po śmierci przez tunel i widzenia ciepłego światła na jego końcu. Przejście na drugą stronę to symbol wyzwolenia się ze starej osobowości; pojednania samego siebie, wybaczenie sobie, dokonanie samopokuty i samozjednoczenie z samym sobą. Po drodzę w filmie przechodzimy jeszcze przez zmianę koncepcji boga nazywanego przez bohaterke "zimną suką". Ale idźmy do początku. Bohaterka filmu nosi wielki ból życia z powodu śmierci matki, używania narkotyków, zdradą męża i związaną z tym aborcją. Czuje, że jej życie dosięgło dna. Postanawia przejść przez łańcuch gór, pustynię i inne trudne tereny przez 3000 km. Od razu widzimy, że mamy tutaj zadaną sobie pokutę i od razu widzimy, że pokutę nadaje bohaterka sobie samej, a nie wyznaczoną przez innego czlowieka i pokuta nie ma też religijnego charakteru w postaci modlitwy, ale ciężkiej drogi do pokonania. Na pewno taka pokuta jest cięższa niż pokuta w postaci modlitwy, ale jest też wyzwolona od sacrum. Sama bohaterka filmu wspomina, że kiedyś była zorganizowana i chce powrócić przez ciężką drogę do poprzedniego stanu lub mowiąc inaczej 'stanu raju', harmonii z sobą. Tatuaż zrobiony na pamiątkę rozwodu z mężem jest może symbolem tego upadku, tak jak ostatnio w USA robione imprezy na pamiątkę rozwodu. Na końcu filmu bohaterka po samopokucie dochodzi do wniosku, że przebaczyła sobie samej z dokonanego zła. Może to i prawda, że przebaczenie sobie to nie zadawanie sobie dalej ran w postaci grzechu, który generalnie szkodzi drugiemu, ale przede wszystkim sobie. Po akcie przebaczenia sobie kobieta przechodzi przez most, który jest symbolem zjadnoczenia z sobą samym.Jak wspomiałem jest to badaj najgorsza forma "spowiedzi" ponieważ odrywa się z relacji z drugim.

Wszystkie formy usprawiedliwiania oprócz spowiedzi nie posiadają momentu wzrostu w dobru. Są tylko próbą oczyszczenia siebie, pomocy samemu sobie może nawet za pomocą tego drugiego człowieka w spotkaniu z nim; poukładania sobie uczuć oraz relacji z drugim człowiekiem. Pamiętajmy, że przebaczenie w konfesjonale łączy w sobie aspekt dobra i zła jak i aspekt ułożenia relacji z bliźnim jako tego konsekwencja. Spowiedź dotyka również korzenia zła, które są nasze złe myśli i chore pożądania i uczucia. Ten aspekt może być pominięty w każdym innym spotkaniu i opowiadnaniu o sobie. Religia katolicka sięga grzechu i początku od tego co dzieje się  w naszej głowie. Tego nie dotyka nawet prawo, o ile nie dokona się zbrodni. A człowiek powinien leczyć w sobie przyczyny, o ile wystąpią, a nie skutki. Najskrytsze brudy człowiek może wyjawić u przypadkowego zakonnika oddalonego od miejsca zamieszkania. Psycholog już nie będzie anonimowy choć zabezpiecza klienta etyka zawodowa tego zawodu. 

8. Problemy związane ze spowiedzią
Częstymi zarzutami przeciwników spowiedzi jest zarzut uproszczenia problemu właśnie w celu pozbycia się kwestii wyrzutów sumienia w prosty sposób w konfesjonale zamiast iść i pogodzić się z człowiekiem skrzywdzonym. Dostaje się łatwe alibii w permanenty sposób i co może być łatwą zachętą do wzrostu w grzeszeniu, a nie we wzrastaniu w doskonałości. Faktycznie tak może być, kiedy spowiedź traktuje się nie poważnie. Podejście odmienne jest sensem spowiedzi, której celem jest naprawa samego siebie, a nie dalsze grzeszenie. Ewangelia wg św. Mateusza 5,17-37: "Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: «Raka», podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: «Bezbożniku», podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj. Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: Nie wyjdziesz stamtąd, dopóki nie zwrócisz ostatniego grosza."
Czasami wydaje się, że spowiedź jest jakby obejściem pogodzenia się z Bratem. Lepiej iść do brata i niech on ci wybaczy niż wszystko składać na karb spowiedzi. Jest to trudne, ponieważ nie z każdym chcemy przebywać, ale można założyć, że jeśli brat mi przebaczył to również i Bóg i wtedy spowiedź jest już zbędna w tym aspekcie. Spowiedź jest potrzebna w sytuacji kiedy brat już odszedł i my nie możemy się z nim pojednać. Wtedy spowiedź jest konieczna. W powyższym tekście Chrystus nawet wspomina, iż akt religijny na mniejsze znaczenie niż uzyskanie przebaczenia u brata. Dopiero po pojednaniu z bliźnim oddaj dary Bogu jako okazanie jemu szacunku. W skrócie: idź najpierw i pojednaj się a potem oddaj Bogu cześć.
Innym aspekt spowiedzi jest zawarte nie wprost zdanie z modlitwy Pańskiej w słowach: "odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom". W spowiedzi oprócz czynów wyrażamy zaniechania. Jednym z nich jest właśnie zaniechanie przebaczenia. Można nawet powiedzieć choć powinni tu się wypowiedzieć wielcy czy przebaczenie jest warunkiem przebaczenia przez Boga, a jego brak skutkuje brakiem znalezienia tego samego u Niego. 

W kontekście spowiedzi i kary, która nazywamy w naszej religii pokutą, jest kilka aspektów, które należy rozpatrzyć. 
1. Czy jeśli jestem ukarany przez społeczeństwo, czy potrzebuję jeszcze przebaczenia od Boga. Inaczej mówiąc: czy kara ziemska wymazuje grzech doszczętnie, czy należy przebaczenia szukać jeszcze u Boga? Czy następuje oczyszczenie z win przed Bogiem jeśli społeczeństwo poprzez karę mnie z niej oczyszcza?
2. Czy brak kary ziemskiej i społecznej jest z konieczności potrzebny do spowiedzi?
3. Czy pojednanie z bratem, jak wzywa Ewangelia, wymazuje grzech czy jest konieczna jeszcze spowiedź i przebaczenie kapłana, a więc Boga?
4. Czy człowiek w ramach przeprosin Boga może zadać sam sobie pokutę jak w filmie "Misja"?

od.1. Zło kary pomimo, że oczycza z winy wobec społeczeństwa nie wiadomo czy oczyszcza w stosunku do Boga. My nie wiemy co dzieje się w duszy człowieka. Spowiedź jest dobrowolnym aktem człowieka i nikt nie przymusza do pokuty tak jak to czyni doprowadzenie przymusowe do bram więzienia.
od. 2 Tutaj odpowedź jest prosta i czytelna. Znak krzyża pokazany przez kapłana jest znakiem przebaczenia danym przez Boga. Choć jest to założenie lub wiara to jest to szansa dana człowiekowi, z której już dziś coraz mniej osób korzysta. Człowiek z natury jest słaby. Każdego można  złamać. Każdy może sobie wymierzyć karę w postaci nękania psychicznego wymierzonego we własnym kierunku. Każda  spowiedź powinna go udoskonalić nie poprzez samą spowiedź, ale poprzez obiecanie własnej poprawy, jak również poprzez pojednanie się z Bogiem podczas komunii. Niestety sam doświadczam własnej niedoskonałości, braku poprawy i trwania nadal w grzechu.
od 3. W tej sytuacji pojednanie z bratem jest jakby wymazaniem winy. Nie ma tutaj pokuty, nie ma pojednania z Bogiem jak w tradycyjnej spowiedzi. Występuje tylko spowiedź jako wytłumaczenie bratu, dlaczego uczyniło się zło wobec niego, jakie były powody zła i element przeproszenia lub wyrównanie szkód. Te wszystkie składniki, o ile nastąpiło przebaczenie, bo również może zostać odrzucone pojednanie, stanowi jakby zastępstwo pojednania z Bogiem. W przypadku odrzucenia przebaczenia przez brata, któremu uczyniło się zło, musi nastąpić pojednanie z Bogiem w akcie spowiedzi.  "Odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. "  Ten fragment modlitwy Pańskiej zakłada w sobie, choć nie jest sygnalizowane wprost, przebaczenie bliźniemu i jest ukazaniem człowieka proszącego o przebaczeniu u Boga w momencie wcześniejszego przebaczenia innemu człowiekowi. Jest to warunek przebaczenia, które szukamy w Bogu. Jeśli nas Bóg wzywa do przebaczenia bliźniemu jako warunek odpuszczenia grzechu przez Boga, to spowiedź nie powinna być tylko spowiedzią z naszych czynów, ale również spowiedzią zaniechania przebaczenia doznanych od innych krzywd. Czy odpuszczenie grzechów dlatego, że odpuściliśmy grzech naszym winowajcą jest warunkiem odpuszczenia grzechu przez Boga i czy do tego jest potrzebna jeszcze oficjalna spowiedź.
od 4. Pomimo, że następuje pokuta, to jednak brak przebaczenia ze strony kapłana jak i pojednania w postaci komunii. Pozostaje sama pokuta wyznaczona przez samego siebie. Sam oceniam grzech i sam na siebie wydaję wysokość kary. Nie ma widzialnego znaku przebaczenia tylko próba samo przekonania, że zostało mi przebaczone przez sumienie czyli mojego świadka.

Komentarze

Polecane posty