In vitro - jak ojczyzna Jana Pawła 2 zdradziła Jana Pawła 2 i o tym jak mentalność naukowa i katolicy niszczą fundamenty katolicyzmu.
Tytuł tego bloga powinien się również odnosić do mediów i to nie tylko tych telewizyjnych, ale również internetowych jak WP, ONET, TVN24 i inne. Ale do rzeczy.
Nauka nie powinna definiować kim jest człowiek, albo ludzie myślą, że może to robić. Nauka nie zajmuje się globalnym ujęciem człowieka w sensie jego definicji, ale każda jej dziedzina bada swoje aspekty życia człowieka. Nie mówi, że człowiek to jest to a to ponieważ ta definicja nie jest jej do niczego potrzebna. Może co prawda definiować czym jest gruczoł lub enzym ponieważ te definicje są potrzebne do celu tej dziedziny czyli wyleczenia człowieka. Choć wszystkie definicje człowieka w jej ramach spalą na panewce z powodów jak wyżej może zajmować się różnymi zjawiskami życia człowieka na przykład kiedy kończy się jego życie, choć dziś nie wiadomo czy kończy się kiedy umiera serca czy kiedy obumiera mózg jak twierdzi dzisiejszy pogląd na śmierć. To samo dzieje się w kwestii poczęcia. Zakładam, że wszyscy wiedzą, że w poczęciu zaczyna się nowe życie to nie wszyscy wierzą w to czy zaczyna się nowe życie człowieka. A to czy to jest człowiek czy też jeszcze nie zajmuje się filozofia z jej ontologią bytu. Choć można przyjąć pewne pojęcia nauki jako dowód, że to co się zaczyna jest człowiekiem chociażby to że kod genetyczny, który jeśli już powstaje w swoich zasadniczych zrębach, jest taki sam jak przy śmierci komórek ludzkich. A więc umiera człowiek i co do tego nie ma sporów, że to on nim właśnie jest. Ale też z drugiej strony jeśli umiera człowiek z tym samym zestawem genów z którym się poczyna to poczyna się również człowiek. Nauka taka jak genetyka zajmuje się pewnym wycinkiem życia i tylko metafizyka, a więc zasady przed fizyczne, a więc rozumowe mogą definiować kim jest człowiek, a czego początek dał Arystoteles w Matafizyce. A więc analogicznie sztuka malarska nie zajmuje się pojęciem czym jest ściana ale zajmuje się tym jaka jest ściana ponieważ odpowiedź na to pytanie pozwoli dostosować odpowiednie środki i narzędzia do celu jakim jest jej piękne odmalowanie.
Kiedy powstaje wątpliwość wynikająca z tych sporów co do tego, czy to co się poczyna jest człowiekiem ja bym przyjął postawę wiecznego wyczekanie, bowiem jeśli kiedyś by się okazało, że to co zabite było człowiekiem to bym nosił na sobie piętno zabójstwa. Osobiście przyjąłem bezwzględnie zasady Arystotelesa i Kościoła, że to co poczęte nim jest. I nie tylko definicje filozofii o tym przesądziły jak również poglądy genetyczne o tym przesądziły, ale również religijne objawienie. "Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego..». Powyższy fragment wskazuje jak my powinnyśmy tworzyć filozoficzne definicje człowieka. Jest powiedziane poczniesz i urodzisz Syna. Zarówno to co poczęte jak i urodzenie jest nazwane synem i w założeniu człowiekiem bo nie wierze, że syn jeszcze nie jest człowiekiem. O definicji człowieka decydują jeszcze inne fragmenty Objawienia chociażby to , że "ciało mogą zabić, ale duszy nie". A kiedy ta dusza ma się pojawić jak nie przy poczęciu? Jak powiedział znów Stagiryta dusza jest formą ciała. Pamiętajmy, że pojęciem duszy nauka nie może się zajmować, a od XVIII wieku jest rugowana z filozofii. I pytanie najważniejsze dla katolików: komu bardziej wierzą? filozofii, która neguje dusze czy nauce, która nie może jej definiować czy Chrystusowi? Dodajmy, że istnieje filozofia klasyczna, która duszy nie neguje i dodajmy tu encyklikę 'Fides et racio', Jana Pawła II, mówiąca o dwóch skrzydłach ludzkiej wiedzy, nauce i wierze i ich wzajemnych relacjach w ciągu wieków.
Współczesny marksizm lub materializm wykluczają w ogóle pojęcie duszy ponieważ nosi ona w sobie znamiona tego co niematerialne i duchowe na wzór i obraz Boga, który jest duchem, który posiada w sobie Słowo i Wolę. Dlaczego zajmujemy się in vitro? Ponieważ pewne media i mentalność umysłowa wytworzona poprzez literaturę a potem media zmieniają te definicje celowo w myśl swoich założeń dlatego też katolicyzm upada ponieważ Kościół nie może wyrzec się swojej tożsamości, ponieważ zdradził by Chrystusa w imię tego, że zmienia się mentalność ludzka. Z kolei ludzkość nie chce już przyjąć nauki Kościoła bo woli przyjąć wiedzę naukową nie wiedząc, że nauka nie obejmuje wszystkich dziedzin wiedzy chociażby jak etyki. Pamiętajmy, że z naszych przyjętych osobistych definicji wynikają wpierw nasze postawy a potem nasze czyny, ponieważ najpierw naszą postawą wobec tych co korzystają z metody in vitro nie negujemy tej czynności bliźnich, a potem sami tych swoich czynów nie negujemy lub co gorsza nasze dzieci mogą tego dokonać. Zło może wynikać nie tylko ze złej woli, ale woli która jest w błędzie. Dlatego weźmiemy pod obstrzał metodę tworzenia człowieka in vitro. Co na to internetowa encyklopedia? Dodajmy jeszcze, że problem in vitro wiąże się ze zjawiskiem tak zwanej aborcji bo oba problemy wynikają z przyjętych definicji człowieka.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zap%C5%82odnienie_pozaustrojowe
"Jeżeli podczas metody IVF powstało więcej zarodków, niż zostało przeniesionych do macicy, to pozostałe zarodki, o ile są dobrej jakości, można ewentualnie poddać zamrożeniu i przechowywać, najczęściej do 5 lat. Nie przechowuje się zarodków, jeżeli u jednego z partnerów występuje choroba zakaźna, np. AIDS lub wirusowe zapalenie wątroby. Zarodkom nie zawsze udaje się przeżyć proces zamrażania i rozmrażania". Dla tych, którzy nie wiedzą co to zarodek to podajmy definicje z internetowej encyklopedii: "Zarodek lub z greckiego embrion (ἔμβρυον) – organizm roślinny lub zwierzęcy (także ludzki) we wczesnym etapie rozwoju zwanym okresem zarodkowym. Okres ten zaczyna się podziałem zygoty i u różnych organizmów kończy w różnym czasie. Zarodek występuje u zwierząt wielokomórkowych produkujących gamety, a więc począwszy od niektórych gąbek i jamochłonów, natomiast o zarodku wśród roślin mówimy począwszy od paprotników (u mszaków dorosłą rośliną jest gametofit, a sporofit nigdy nie jest samodzielny)." Już w tym punkcie widzimy planowanie i jak to robili faszyści używając zasad eugeniki, eliminacja chorych i niesprawnych jednostek. To prawda, że możemy eliminować zło choroby u człowieka i jest to słuszne, ale czy to jest właściwe w kontekście in vitro pozbawiając jednostkę życia. Co my tu mamy ponadto? Pewny proces hodowli człowieka. Przy czym kilku ludzi z "jednego miotu" umiera podczas zamrażania. Wiemy dobrze, że społeczeństwo nawet z przypadkowych czynności zabicia innych ludzi dokonuje ukarania sprawcy. Bo to co miał przewidzieć nie przewidział i stała się krzywda. W tej metodzie przypadkowość zdarzeń jest jakby zaplanowana w procesie. Kiedy kobieta poroni nie celowo możemy to skwitować przypadkowością natury lub jak ktoś chce Wolą Boga. Tak ja naturalna śmierć starca jest wpisana w naszą naturę lub wolę boską i możemy obrazić się na Boga to już na przypadkowość natury, która nie jest osobą tego samego zrobić nie możemy i nawet nie możemy jej skrzyczeć. W tej procedurze powołania człowieka mamy pewien proces dobrze znany i zaplanowany, a zaplanowane zabójstwo człowieka jest najgorszą zbrodnią. Jak to się stało, że ktoś w imię ratowania ludzkości dokonuje takich czynów. W imię poczęcia jednego człowieka zabija się kilku. Odpowiedź jest prosta. Ponieważ wszystko jest przyczyną przyjętych założeń. Naukowcy patrząc wycinkiem swojej profesji przyjęli definicję odpowiednią do nauki szczegółowej, a jak wiemy metafizyka bierze te ogólne dyscypliny i spaja w ogólną postać koncepcji człowieka. Jak patrzy na człowieka patolog? Jak na kupę mięsa i to już zmarłego. Może powiedzieć "to był kiedyś człowiek." Dlatego też można powiedzieć że Chrystus był mędrcem, a więc filozofem, a nie naukowcem. Ale idźmy dalej i cytujmy mądrość internetową.
"Krioprezerwacja zarodków, czyli przechowywanie ich w ujemnych temperaturach, polega na umieszczeniu zarodków w pojemniku z ciekłym azotem, w temperaturze około -196 °C. Pozwala to na przechowywanie zarodków przez dłuższy czas w celu ich późniejszego przeniesienia do macicy i uzyskania ciąży. Krioprezerwację stosuje się w wypadku gdy w trakcie procedury in vitro uzyskano więcej zarodków, niż potrzebne jest do pojedynczego cyklu zapłodnienia, lub gdy kobieta nie jest w stanie przystąpić do zabiegu przeniesienia zarodków do macicy (embriotransferu) np. z powodu wystąpienia hiperstymulacji jajników. Powodem stosowania krioprezerwacji jest też dążenie do uniknięcia ciąży mnogiej wynikającej z transferu większej ilości zarodków, oraz dążenie do zminimalizowania obciążenia organizmu kobiety cyklami stymulacji hormonalnej. Przechowywanie zarodków stosuje się też, gdyż z powodu średnio 20% prawdopodobieństwa udanej ciąży w wielu przypadkach potrzebne jest powtórzenie procedury transferu zarodków do macicy. W wyniku większego odsetka ciąż mnogich przy zastosowaniu zapłodnienia in vitro, częściej występują też objawy i zaburzenia u noworodków charakterystyczne dla ciąży mnogiej – dzieci urodzone w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego mają statystycznie mniejszą wagę urodzeniową w porównaniu z innymi dziećmi o około 90 gramów, nieco większe jest też ryzyko wystąpienia mózgowego porażenia dziecięcego." I dalej: "Zarodki mogą być przechowywane w niskich temperaturach przez wiele lat. Badania nie wykazały pogarszania się jakości zarodków związanego z czasem ich przechowywania. Po przywróceniu zarodków do normalnej temperatury +20 °C, około 65 – 70% z nich wykazuje pełne przywrócenie funkcjonowania większości komórek, u około 10% funkcje komórkowe powracają częściowo, a około 20-25% nie wykazuje funkcji życiowych komórek. Badania nie wykazały wpływu zamrażania zarodków na występowanie powikłań ciąży lub wad wrodzonych u dzieci. Waga urodzeniowa dzieci pochodzących z zapłodnienia zamrażanym zarodkiem jest średnio nieco większa niż dzieci pochodzących z typowego zapłodnienia in vitro. Podajmy tu jeszcze zależność powodzenia urodzenia od wieku kobiety.
Grupa wiekowa kobiet. Procent udanych urodzeń:
< 35 28,6%
35–37 25,7%
38–39 17,2%
40–42 10,6%
43–44 4,9%
> 44 0,8%
Liczba przeprowadzanych procedur in vitro u pojedynczej kobiety jest indywidualna. Przyjmuje się, że 3 do 6 zabiegów to liczba najbardziej odpowiednia, albowiem w przeciwnym wypadku dochodzi do zbytniego obciążenia fizycznego i psychicznego kobiety, ale także jej partnera. Granica wieku kobiety, do którego wykonuje się próby zapłodnienia pozaustrojowego wynosi w Holandii 43 lata. Głównym powikłaniem ciąży wywołanej in vitro jest ryzyko ciąży bliźniaczej i mnogiej. Wynika to z praktyki umieszczania dwóch i większej ilości zarodków w czasie transferu do macicy. Ryzyko poronienia po zapłodnieniu pozaustrojowym jest podobne do ryzyka po zapłodnieniu naturalnym lub według innych źródeł zwiększone o około 25%. Ryzyko wewnątrzmacicznego obumarcia płodu zwiększone jest z 0,37% do 1,62%. W niektórych krajach wprowadzono ograniczenia w ilości transferowanych zarodków do dwóch. Metaanaliza 15 niezależnych badań naukowych wykazała 2 razy większą śmiertelność noworodków poczętych w in vitro niż poczętych w sposób naturalny."
Co nam mówią powyższe fragmenty. Naturalne noszenie dziecka naraża go do 0,37% wewnątrzmacicznego obumarcia. Naukowy sposób "noszenia" zwiększało ryzyko do 1,62%. Rozumiem jeszcze gdyby nauka zmniejszała ten wskaźnik, ale w tym przypadku go jeszcze zwiększa. A więc nasz planowane metody pozaustrojowego płodzenia dzieci świadomie zwiększają błąd statystyczny śmierci człowieka w imię urodzenia tego upragnionego. A co na to konwencja praw człowieka.
"Konwencja o prawach człowieka i biomedycynie w art. 18 głosi Jeśli prawo zezwala na przeprowadzanie badań na embrionach in vitro, powinno ono zapewnić należytą ochronę tych embrionów. Zakazane jest tworzenie ludzkich embrionów dla celów naukowych. Art. 21 zabrania czerpania zysku z ciała ludzkiego lub jego części."
"Karta praw podstawowych w art. 3 zakazuje praktyk eugenicznych, zwłaszcza mających na celu selekcję osób oraz klonowania reprodukcyjnego. Zakazane są zwłaszcza:
-odpłatny obrót komórkami rozrodczymi lub zarodkami (art. 76 – 79)
-stosowanie preimplantacyjnej diagnostyki genetycznej w procedurze medycznie wspomaganej prokreacji ze wskazań innych niż medyczne, w tym w celu dokonania wyboru płci przyszłego dziecka, z wyjątkiem sytuacji, gdy wybór taki pozwala uniknąć ciężkiej, nieuleczalnej choroby dziedzicznej (art. 82),
-niszczenie zarodka zdolnego do prawidłowego rozwoju powstałego w wyniku medycznie wspomaganej prokreacji (art. 83),
-pobieranie komórek rozrodczych ze zwłok ludzkich (art. 84),
-tworzenie zarodka w innym celu niż prokreacja wspomagana medycznie (art. 85),
-tworzenie chimer lub hybryd ludzko-zwierzęcych (art. 86)
-klonowanie ludzi (art. 87)" . Artykuł 83 jasno mówi jak nauka powinna postąpić a jak postępuje, a postępuje w ten sposób, żywe wiele zarodków uśmierca wbrew tej konwencji.
Stanowiska Kościołów i religii.
"Niektóre religie akceptują techniki zapłodnienia pozaustrojowego. Techniki te są natomiast w całości nieakceptowane przez Kościół rzymskokatolicki. Kościół katolicki odrzuca zapłodnienie pozaustrojowe, popierając te zabiegi medyczne, które mają na celu wspieranie aktu małżeńskiego i jego płodności i zmierzające do uleczenia niepłodności u kobiety lub mężczyzny. Metoda zapłodnienia in vitro w rozumieniu Kościoła nie jest leczeniem bezpłodności i jest złem, w przeciwieństwie do terapii hormonalnej, zabiegów chirurgicznych lub zespołu działań znanego jako naprotechnologia. Sprzeciw Kościoła wynika z dwóch powodów etycznych. Po pierwsze, naruszenie naturalnego związku współżycia seksualnego pary małżeńskiej oraz prokreacji jest sprzeczne z katolicką etyką seksualną. Zdaniem Kościoła zapłodnienie in vitro umieszcza prokreację poza funkcją rodzicielską, osobową i biologiczną zarazem, ojca i matki. Według Katechizmu Kościoła Katolickiego: Techniki te praktykowane w ramach małżeństwa (sztuczna inseminacja i sztuczne zapłodnienie homologiczne) są być może mniej szkodliwe, jednakże pozostają one moralnie niedopuszczalne. Powodują oddzielenie aktu płciowego od aktu prokreacyjnego. Akt zapoczątkowujący istnienie dziecka przestaje być aktem, w którym dwie osoby oddają się sobie nawzajem. „Oddaje (on) życie i tożsamość embrionów w ręce lekarzy i biologów, wprowadza panowanie techniki nad pochodzeniem i przeznaczeniem osoby ludzkiej. Tego rodzaju panowanie samo w sobie sprzeciwia się godności i równości, które winny być uznawane zarówno w rodzicach, jak i w dzieciach”. "Drugim powodem sprzeciwu Kościoła katolickiego wobec in vitro jest częsta, według jego rozpoznania, praktyka niszczenia nieużytych w czasie embriotransferu zarodków, a także wykorzystywanie ich jako materiału biologicznego do innych działań medycznych, np. do uzyskiwania komórek macierzystych. Kościół uważa embrion za pełnoprawną osobę na równi z ludźmi dorosłymi, tłumacząc to faktem, że poczęcie człowieka jest jednoznaczne z otrzymaniem duszy nieśmiertelnej. Tomasz z Akwinu wykazywał, że dusza kształtuje zrodzenie i wzrost płodu. Do czasu, gdy poczęcie osiągnie formę doskonałą, w nasieniu ojca jest najpierw sama dusza wegetatywna, potem, w procesie, który prowadzi do poczęcia, ustępuje ona duszy, która jest i wegetatywna i zmysłowa. A następnie, gdy dojdzie do poczęcia człowieka, gdy osiągnie ono doskonałą, skończoną postać (forma perfecta), zastępuje ją dusza, stworzona bezpośrednio przez Boga, która jest jednocześnie wegetatywna i zmysłowa i rozumna. Sprzeciw wobec in vitro z obydwu powyższych powodów wyrażał Jan Paweł II w encyklice Evangelium Vitae. Kongregacja Nauki Wiary w instrukcji Dignitas personae (łac. Godność osoby, 8.09.2008 r.) zwróciła uwagę, że przy poczęciu dziecka in vitro embriony „nadliczbowe” są celowo porzucane lub niszczone. Według opinii Kongregacji dochodzi również do praktyk eugenicznych, czyli odrzucania embrionów z wadami. Według dokumentu, także w przypadku, gdy zarodki nie są niszczone, lecz poddaje się je zamrożeniu – nie wszystkie zarodki przeżywają ten zabiegu – traktuje się je instrumentalnie, co jest wyrazem, braku szacunku wobec ich godności osoby ludzkiej. W ocenie kongregacji watykańskiej embriony ludzkie stają się w ten sposób ofiarą nieuporządkowanego pragnienia posiadania dziecka. Metody „in vitro” które mają służyć życiu, stwarzają jednocześnie możliwość nowych zamachów na życie. Kościół katolicki uważa, że małżeństwa, które mimo prób leczenia pozostają niepłodne, powinny zaakceptować ten stan, włączając się jednocześnie w działania społeczne lub adoptując opuszczone dzieci. " W tym fragmencie uderza mnie pewien fakt. Jan Paweł 2 miał być dla Polaków pewnym dziedzictwem intelektualnym, a mentalnie uczyniono z niego Chrystusa, którego odrzucili Żydzi jako przewidywanego mesjasza. Nie wiem co się stało z Polakami prawie 20 lat od jego śmierci.
Przyjrzyjmy się również temu co pisze prasa o tym procederze.
https://pch24.pl/co-kosciol-mowi-o-in-vitro-6-faktow-ktore-powinienes-znac/
"Ponadto zazwyczaj w procedurze in vitro nie wytwarza się jednego embrionu w celu przeniesienia do łona matki, ale większą ich liczbę, aby uniknąć sytuacji, gdyby ten jeden okazał się genetycznie wadliwy. Dokonuje się wówczas swoistej selekcji najlepszego embrionu, inne zdrowe mrozi, a tym niedoskonałym grozi zniszczenie.'' W tym kontekście in vitro rodzi zatem pokusę tworzenia człowieka doskonałego, któremu umożliwia się narodziny i rozwój tylko po uprzednim oczyszczeniu z wad na etapie embrionalnym. Tymczasem, jak głosi Kościół, każde dziecko powinno być przyjęte jako dar miłości Boga do jego rodziców oraz ich wzajemnej miłości. Ogłoszona kilka lat wcześniej (1987 r.) Instrukcja Kongregacji Nauki Wiary „Donum vitae” o szacunku dla rodzącego się życia ludzkiego i o godności jego przekazywania stwierdzała, że embriony uzyskane w probówce są istotami ludzkimi i podmiotami prawa a ich godność oraz prawo do życia powinny być uszanowane od pierwszej chwili ich istnienia. Niemoralne jest natomiast wytwarzanie embrionów ludzkich przeznaczonych jako dostępny „materiał biologiczny”.
Episkopat Polski w ostatnich latach wielokrotnie wyrażał się w tym temacie a biskupi nawiązali w tym dokumencie do kwestii procedury mrożenia tzw. embrionów nadliczbowych. „Nadliczbowe embriony są mrożone w celu ich przechowywania i ewentualnego wykorzystania w dalszych próbach uzyskania ciąży, jeżeli wcześniejsze próby okażą się nieskuteczne. Już sam ten proces uwłacza ludzkiej godności. Zresztą większość zamrażanych i rozmrażanych embrionów obumiera w tym procesie lub staje się niezdolna do dalszego zdrowego rozwoju. A przecież embrion to człowiek i każdy z embrionów okazuje się bezradnym członkiem ludzkiej rodziny, którego godność i prawa bezwzględnie podeptano” – czytamy. swoje stanowisko na temat in vitro. Krytycznie do tej procedury biskupi odnoszą się m.in. w dokumencie „O wyzwaniach bioetycznych, przed którymi stoi współczesny człowiek” z 2013 r., czyli w tzw. dokumencie bioetycznym KEP. Został on opublikowany w trakcie debaty publicznej, która doprowadziła do ustanowienia programu dofinansowania in vitro z budżetu państwa na lata 2013-2016 oraz uchwalenia ustawy o leczeniu niepłodności w 2015 r. Biskupi wskazują także m.in. na zwiększoną liczbę poronień samoistnych i zmian genetycznych oraz częstsze urodzenia dzieci z wadami rozwojowymi. Zagrożenia te wymagają stosowania diagnostyki przed implantacyjnej, polegającej na wykrywaniu zmian genetycznych zarodka uzyskanego in vitro. Na tej podstawie dokonuje się selekcji ludzi w fazie zarodkowej: zauważone lub podejrzewane zmiany genetyczne stanowią podstawę do decyzji o niszczeniu życia dziecka – jako niechcianego właśnie z powodu zaburzeń genetycznych. Episkopat wskazuje zatem, że metoda in vitro jest eksperymentowaniem na człowieku, jego swoistą „produkcją” stanowiącą „formę zawładnięcia życiem ludzkim”.
"Dlatego biskupi przypominali wówczas, że potrzebny jest przede wszystkim rozwój klinik gwarantujących leczenie niepłodności, a nie koncentrowanie się na opcji sztucznie wspomaganej prokreacji. Apelowali również o gwarancję, aby dzieci – dla ich dobra – nie były powoływane w procedurze in vitro poza relacją małżeńską, w parach nieformalnych.
Ostatecznie ustawa z 2015 r. dopuściła stosowanie in vitro zarówno u par pozostających w związku małżeńskim, jak i „we wspólnym pożyciu”. W obu rozumieniach chodziło o parę kobiety i mężczyzny. Także w tym stanowisku, mimo krytycznego stosunku do procedury in vitro m.in. ze względu na traktowanie w niej dzieci jako przedmiotów ludzkiego działania, Episkopat stanowczo podkreślił, że potomstwo powołane w ten sposób do życia „należy przyjąć z miłością i szacunkiem, na który zasługują tak samo jak dzieci poczęte naturalnie”.
"Dla posła-katolika głosującego ws. in vitro. Zespół Ekspertów KEP ds. Bioetycznych wskazał w 2008 r., że na początku procesu legislacyjnego każdy polityk-katolik powinien zdecydowanie poprzeć rozwiązania zakazujące in vitro. To znaczy, gdy „podejmuje się inicjatywę pierwszego unormowania, wszyscy posłowie zatroskani o ochronę praw człowieka powinni podjąć działania zmierzające do całkowitego zakazu tej metody”. Gdyby natomiast rozwiązanie prawne zakazujące in vitro zostało odrzucone, „ich etycznym obowiązkiem jest aktywność w całym procesie legislacyjnym, tak aby maksymalnie ograniczyć szkodliwe aspekty regulacji”.
Dwa lata później Rada KEP ds. Rodziny przypomniała, że Kościół od zawsze broni całkowicie bezbronnych, jakimi są dzieci poczęte i podkreśliła, że „ci, którzy je zabijają i ci, którzy czynnie uczestniczą w zabijaniu, bądź ustanawiają prawa przeciwko życiu poczętemu, a takim jest życie dziecka w stanie embrionalnym, w ogromnym procencie niszczone w procedurze in vitro, stają w jawnej sprzeczności z nauczaniem Kościoła Katolickiego i nie mogą przystępować do Komunii świętej, dopóki nie zmienią swojej postawy”.
Wchodzimy w wiek ciemnoty ludzkości pomimo "wieku nauki". Musimy przypomnieć współczesnym co robię na kartach tych blogów od początku pisania: etyka to nie nauka za wyjątkiem tej nauki co opisuje etykę, że jest taka lub taka. Nawet prokatolicki PiS się zmienia a to dlatego, że wcześniej zmieniło się społeczeństwo polskie za sprawą funkcjonowania w państwie takich partii jak PO, Polska 2050 lub Lewicy, które będąc u władzy uruchamiają pewne procesy kulturowe (nie mylić z kulturalnym zachowaniem) i myślowe. Taktycznie działanie tej partii w tej dziedzinie jest dopuszczalne o ile chce się odwrócić trendy. Inaczej nie zdobędzie poparcia ludności i szansa na odwrócenia trendu będzie niewielka. Odpowiedzialność za ten stan rzeczy ponoszą katolicy wychowani w mentalności Michnika i przenoszący tę mentalność na swoje kolejne pokolenia. Tak wychowują swoje dzieci ludzie pokolenia JP2, które albo nie zrozumiało testamentu Wojtyły, albo zrozumiało, w co nie wierzę, ale zostało "przekabacone" przez medium wszelkiego typu włącznie z mentalnością "tefałenu".
Komentarze
Prześlij komentarz
Proszę o komentarz